Niebo
O! Niebo czyste
Sążniste!
Niebo powłóczyste
Niskością najniższe
Wysokością najwyższe
Lecz zaiste
Pełnokrwiste
Ty niebo moje tak zamaszyste
błądzące od zenitów po gnoje
kwieciście ubrane
w tęcze rącze
w liście i lilie
i drew zwyrodniałe pnącze
wybujałe i jędrne powoje
Gdzie ty zakwitasz
Ja w milionie dusz się wyroję
Kolorami różnorakie
Kolorami bystre
W kolorach rozmemłane
Lecz pośród nich przejrzyste
Czułe i rozpoznane
...na zaś (jako swoje)
i roztropne i lepsze
A przez to kochane
Niebo!
O Niebo wydajne-
- niepoznane
Nadzwyczajne
Niebo niesprzedajne
Jak chleb z masłem-
-Ten (wprost z i do trzewi) błogosławiony
Tak Ty jesteś miarodajne
Ja Tobą obżarty
i żarliwie radośnie natchniony
O Niebo
Bezdrożne
Jestem i czuwam
Czuję się zbawiony!
Niebo ty moje zdrożne
zazdrosne
bezbożne
Dzikie w bezeceństwie szalonym
Przez Cię bogowie wbiegają na panteony
Zaprawdę po to by się pierdolić
Za nic w „dobie AIDS” mając kondomy
….i Niebo
O Niebo dziwne
Niebo naiwne
Niewinne
W przymrużeniu inne
Niebo!
W tysięcznych rozbłyskach
podświadomości
Ty jak kryptonimy-
- tajemnicę gościsz
Niebo
Pełne nagości
Bez włosów
Bez paznokci
O Niebo-
- chęcią
jak rtęcią
ciężko nasycone
Ze wszech miar słuszne
Ruszże…
się
Weź mnie
Na swoją stronę
A w ciszy zakop
w swym zacnym łonie